maj

WIERZĘ W ŚWIĘTY KOŚCIÓŁ

Jednym z przymiotów Kościoła, a jednocześnie prawdą wiary jest jego świętość. Stanowi ona dar Boga Ojca i Chrystusa – Jego Głowy oraz dzieło Ducha Świętego Uświęciciela. Kościół jest wspólnotą świętą, uświęconą przez Boga i jednocześnie ciągle w drodze ku świętości. Przymiot ten nie może być jednak utożsamiany z bezgrzesznością, gdyż Kościół tworzą grzesznicy. Dlatego przed Komunią świętą, zwracamy się do Chrystusa: „Nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła”. Jego doskonałość najpełniej objawia się w tych chrześcijanach, którzy wiernie zrealizowali powszechne powołanie do świętości.

1. Kościół uczestniczy w świętości Boga

Wyznając wiarę w święty Kościół deklarujemy, że wierzymy w obecność i działanie w nim Bożego Ducha. Kościół jest święty, ponieważ w nim jest obecny Bóg i przemienia ludzi. Tajemnicę świętości Kościoła wyjaśnia św. Paweł: „Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa. Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas” (2 Kor 4,6-7).
Kościół jest więc naczyniem glinianym, jeśli spojrzymy na niego od strony ludzi, którzy go tworzą. Zarazem jednak niesie w sobie bezcenny skarb świętości – Chrystusa, który sprawia, że to naczynie staje się drogocenne i wspaniałe.

Co pozwala nam mówić o świętości Kościoła?
Jest ona widoczna, gdy weźmiemy pod uwagę nierozerwalny związek Kościoła z Chrystusem. Założyciel i Głowa Kościoła jest święty. Relację Chrystus – Kościół św. Paweł wyjaśnił za pomocą obrazu miłości małżeńskiej (Ef 5,20-32). Przedstawił Chrystusa jako Głowę Kościoła. „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5, 25-27). Żywi On i pielęgnuje Kościół „bo jesteśmy członkami Jego Ciała” (w. 30). Świętość Kościoła wynika zatem z tego, że jest On Ciałem Chrystusa i korzysta z uświęcającego działania swej Głowy.
Jedność z Chrystusem stanowi źródło świętości wspólnoty Jego uczniów. Jan Paweł II, opisując jedność Chrystusa z Kościołem, którą symbolizuje krzew winny, wyjaśniał: „Ta pełnia łaski (por. J 1,14) i obfitość życia (por. J 10,10) oznacza zarazem świętość, tę świętość, która jest w Bogu i która tylko z Boga może przejść na stworzenie, a w szczególności na człowieka. Świadczy o tym już całe Stare Przymierze: Bóg jest święty i wzywa do świętości. Znane są wezwania prawa Mojżeszowego: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan Bóg wasz!” (Kpł 19,2); „Będziecie strzec ustaw moich i wykonywać je. Ja jestem Pan, który was uświęca” (Kpł 20,8). Chociaż cytaty te pochodzą z Księgi Kapłańskiej, będącej niejako kodeksem kultycznym Izraela, to jednak świętość nakazywana i zalecana przez Boga jest nie tylko świętością w znaczeniu rytualnym, ale zarazem w znaczeniu moralnym. Chodzi o to, co człowieka najistotniej upodabnia do Boga i co czyni go godnym, aby przez kult zbliżył się do Boga: o sprawiedliwość i wewnętrzną czystość.
Jezus Chrystus sam był żywym wcieleniem tej świętości. Był „Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat” (J 10,36). Zwiastun Jego ziemskich narodzin mówi o Nim do Maryi: „Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35). Apostołowie byli świadkami tej świętości, jak to wyrażają słowa Piotra: „Myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga” (J 6,69). Świętość ta, która coraz pełniej się objawiała w Chrystusie, poczynając od lat dziecięcych (por. Łk 2,40-52), osiągnęła swe szczyty w ofierze złożonej „za braci”, wedle własnych słów Chrystusa: „A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,19); „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).
Świętość Chrystusa ma się stać żywym dziedzictwem Kościoła. Do tego zmierza zbawcze dzieło Chrystusa, którego cel On sam określa w słowach: „Aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,19)” (Jan Paweł II, katecheza środowa, 23 VII 1988 r.).
Chrystus zostawił swojemu Kościołowi wezwanie do świętości. Głosił ją nie tylko przykładem swego życia, ale także i słowami. W Kazaniu na Górze Jezus określił ideał swoich uczniów oraz nakreślił zasadnicze rysy świętości, do jakiej mają dążyć. Wzywał też ich do doskonałości na wzór samego Boga: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48).
Nauka Kościoła jest święta, gdyż pochodzi od Chrystusa i Jego Ojca (zob. J 7,16) i do świętości prowadzi. Kościół posiada ponadczasową doktrynę dotyczącą zasad wiary i moralności. Wskazuje bezbłędnie, jak można wzrastać w świętości. Kościół przypomina ludziom o odpowiedzialności za życie, ukazując nagrodę wieczną i przestrzegając przed możliwością potępienia. Pomimo grzechów popełnianych przez swoich członków, także duchownych, Kościół zawsze zachęcał do dobra, nigdy nie obniżał wymagań moralnych, dostosowując ideały moralne do pragnień lub oczekiwań ludzi. Nigdy też nie zaakceptował grzechu ani go usprawiedliwiał. Przeciwnie, za Chrystusem stawiał swoim członkom wysokie wymagania moralne, zobowiązując ich do troski o osobistą świętość. I skłaniając do pracy nad sobą, powtarzając za Chrystusem: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16).
Kościół otrzymał od swego Założyciela, któremu zależało na uświęceniu swoich uczniów, sakramenty święte. Są one źródłem łaski Bożej i konieczną pomocą w dążeniu do nieba. Poprzez nie Chrystus oczyszcza z grzechów, podnosi na poziom nadprzyrodzony czyny miłości, oświeca rozum i umacnia wolę, pomagając wiernym w wypełnianiu woli Bożej. Duch Święty w ekonomii sakramentalnej dokonuje dzieła uświęcenia Kościoła.
Kościół uczy wiernych modlitwy, która pozwala poznać wolę Bożą i wiernie ją wypełniać. Jest wspólnotą modlącą się, zatroskaną o dar pobożności i bojaźni Bożej. Kościół nieustannie pamięta o nakazie Chrystusa dotyczącym modlitwy: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26,41). Troskę o modlitwie pielęgnuje we wspólnotach kontemplacyjnych, parafiach oraz w rodzinach zachęcając do jej systematycznego praktykowania.
Także struktura hierarchiczna – przełożeni w Kościele mają za zadanie strzec świętości i pomagać wiernym w dążeniu do niej, jak pouczył o tym św. Paweł (Ef 4,11-13). Świętość Kościoła objawia się w Jego świętych. Potwierdzają ją cuda, które Bóg działa za ich pośrednictwem, a które przepowiedział Chrystus w chwili wniebowstąpienia: „ I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły” (Mk 16.15-20).
Chrystus współdziałał nie tylko z pierwszym pokoleniem swoich uczniów, o czym poświadczają Dzieje Apostolskie, ukazujące niezwykłe znaki dokonane przez Dwunastu, ale także z późniejszymi pokoleniami chrześcijan. Cuda dokonywały się zawsze, o czym dowiadujemy się zwłaszcza z procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, poznając historię wielu świętych.
To, co do tej pory powiedzieliśmy o świętości Kościoła, podsumujmy słowami Pawła VI: „Kościół jest więc święty w tym, że nastawiony jest całkowicie na Boga za pośrednictwem Chrystusa i Jego mocą, bo Chrystus zrodził go i stworzył świętym, zawsze go uświęca, dając mu Ducha Świętego, przez sakramenty święte i całą ekonomię łaski; uświęca go dla zachowania i dla głoszenia jego słowa, dla rozdawania jego charyzmatów, dla sprawowania jego władzy; uzdalnia go, by rodził i kształtował dusze żyjące w zjednoczeniu z Bogiem. Kościół jest święty jako instytucja, jako nauczyciel prawd Bożych, jako narzędzie Bożej władzy, jako społeczność utworzona z członków zjednoczonych mocą Bożych zasad. «w tej mierze, w jakiej jest z Boga, Kościół jest absolutnie święty» (por. św. Augustyn, Contra litt. Petii)” (Paweł VI, Audiencja generalna, 20 X 1965 r.).

2. Boży paradoks

„A podczas gdy Chrystus «święty, niewinny, niepokalany», nie znał grzechu, lecz przyszedł dla przebłagania jedynie za grzechy ludu, Kościół obejmujący w łonie swoim grzeszników, święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie. Wszyscy członkowie Kościoła, łącznie z pełniącymi w nim urzędy, muszą uznawać się za grzeszników. We wszystkich kąkol grzechu jest jeszcze zmieszany z dobrym ziarnem ewangelicznym aż do końca wieków. Kościół gromadzi wiec grzeszników objętych już zbawieniem Chrystusa, zawsze jednak znajdujących się w drodze do uświęcenia” (KKK nr 827).
Boży paradoks polega na tym, że w Kościele Chrystusa spotykają się świętość i grzeszność. Papież Paweł VI dostrzegał cienie, jakie rzeczywistość grzechu kładzie na obliczu świętości Kościoła”: „Ale tutaj napotykamy na stały zarzut: ten Kościół, taki święty i jasny, czy to jest jakiś ideał, czy też rzeczywistość? Czy to jakieś marzenie, czy utopia? Czy on naprawdę istnieje? Czyż Kościół ten, który istnieje, którym my jesteśmy, nie jest pełen niedoskonałości i wypaczeń? Czyż Kościół historyczny i ziemski nie składa się z ludzi słabych, oszustów, grzeszników? A nawet czy nie zachodzi jakiś krzyczący kontrast między tą świętością, jaką Kościół głosi i którą się odznaczać powinien, a tym, czym naprawdę jest, a co powoduje zgorszenie, ironię i antypatię do Kościoła? Tak jest, ludzie, z których składa się Kościół, ulepieni są z Adamowej gliny. Mogą nimi być i rzeczywiście są często grzesznikami. Kościół jest święty w swoich strukturach, ale może być grzeszny w ludzkich członkach, w których się on urzeczywistnia. Jest on święty w dążeniu do świętości. Sam w sobie jest święty, słaby zaś jest w ludziach, którzy należą do niego. Ta moralna słabość tylu ludzi Kościoła, jest jakąś straszną i zbijającą z tropu rzeczywistością. O tym zapominać nie wolno. Ale to w niczym nie narusza tej drugiej rzeczywistości, jaka w Bożym zamierzeniu istnieje, a która już częściowo jest przez wybranych zrealizowana, mianowicie rzeczywistości przecudownej świętości Kościoła. I zamiast wywoływać zgorszenie i pogardę, powinno to rodzić jeszcze większą miłość, miłość podobną do tej, jaką żywimy względem osób drogich, kied